Kochanie, I love you
10.04.2011
, aktualizacja: 02.08.2011 12:23
I zrozum tu kobietę/mężczyznę! - któż z nas nie żachnął się choćby raz w podobnym tonie. Komunikacja międzypłciowa jest skomplikowana podobno dlatego, że pochodzimy z różnych planet (osławione Wenus i Mars). A wyobraźcie sobie sytuację, w której oprócz przestrzeni kosmicznej jego i ją dzieli jeszcze język. Wenusjanka mówi na przykład po polsku, a Marsjanin dajmy na to po fińsku. To już chyba jakieś wielkie nieporozumienie...
ZOBACZ TAKŻE
- Czy nauka języków musi być tak bardzo droga? (14-12-11, 15:53)
- Pokazywacze (21-09-11, 14:38)
- Migowy jest nam obcy (02-08-11, 15:40)
- Polaków czułe słówka (15-07-11, 12:00)
Ola jest Polką, Miki Japończykiem - są małżeństwem. Poznali się trzy lata temu w Indiach, obecnie mieszkają w Warszawie. Swoją znajomość rozpoczęli w języku hindi (Miki zna go lepiej), próbowali też po angielsku (Ola zna go lepiej) i głównie w tym języku ją kontynuują. - Podczas pierwszych spotkań gadałam i gadałam, a on tylko przytakiwał. Byłam tym zachwycona - wspomina Ola. - Boże, jakim on jest świetnym słuchaczem! - myślałam. Ale wkrótce zorientowałam się, że on po prostu mnie nie rozumie...
- Jestem przyzwyczajona do bardzo szczerych, intymnych rozmów i mam wrażenie, że z Polakami trudno o coś takiego - tłumaczy Magda, która na swoim koncie dwa poważne związki międzynarodowe: z Anglikiem i Finem. - Angielski jest mniej skomplikowany i łatwiej mówić o uczuciach po angielsku. A może łatwiej się po prostu otworzyć w obcym języku, bo tak mocno się z nim nie utożsamiamy, jesteśmy obok niego? Sama nie wiem... - zastanawia się.
Ela mieszka w Krakowie. Od kilku lat związana jest z Amerykaninem. Mają córeczkę Zosię. - Co oprócz języka nas różni? Albert jest wytworem amerykańskiego konsumpcjonizmu, natomiast ja, nie dość, że młodsza od niego (dzieli nas 11 lat), to jeszcze wychowana w zupełnie innych, obcych mu wiejskich klimatach. Dla niego jestem jak kinderniespodzianka - żartuje Ela.
Miłosny kurs języka obcego, czyli "czy jest miejsce w lodówce?"
Polacy uczą się języków obcych głównie po to, aby zdobyć ciekawszą i lepiej płatną pracę. Badania przeprowadzone wśród studentów ESKK pokazują, że co piąty Polak chce poznać język, by lepiej zrozumieć kulturę danego kraju. Nieco mniej uczy się go w celach turystycznych.
Motywacją do nauki języka obcego, a także szansą na bezpłatne konwersacje z native speakerem, może być także miłość. Bo kiedy tubylec i "tambylec" się poznają i zakochają, mają dwa wyjścia, aby się porozumieć: nauczyć się języka ojczystego swojego partnera lub rozmawiać w trzecim, neutralnym języku.
- Dzięki związkowi z Albertem nabrałam pewności siebie w posługiwaniu się angielskim - opowiada Ela - Przyznaję, że na początku, pisząc SMSy, sprawdzałam je bardzo pilnie ze słownikiem. Chyba żeby się nie wygłupić i nie wyjść na nieuka - śmieje się Ela. Jednak partner cudzoziemiec to nie zawsze gwarancja podciągnięcia się w języku. Zwłaszcza gdy para posługuje się językiem obcym dla obojga. - Mam certyfikat językowy potwierdzający znajomość angielskiego na poziomie biegłym. Mąż zna angielski gorzej. Podczas tych wspólnych lat życia razem, Miki jednak bardzo się rozwinął w tym języku. Gorzej ze mną - cofnęłam się i dopasowałam do jego poziomu. Żeby dziś mówić na wysokim poziomie, muszę się mooocno wysilić - wzdycha Ola.
Moi rozmówcy zgodnie twierdzą, że jeśli mogą komunikować się w trzecim języku (zwykle angielskim), to nauka języka partnera nie jest konieczna. Jeśli już podejmują się tego trudu, to, aby móc porozumieć się z jego/jej rodziną i najbliższymi, lub przez wzgląd na miejsce zamieszkania (konieczność poznania języka lokalnego).
Kalle jest Finem, byłym chłopakiem Magdy. Mieszkał w przez jakiś czas w naszym kraju. Zabrał się wówczas za naukę języka polskiego. Sporo rozumiał, choć nie czuł się pewnie w mowie. - Pierwsze zdanie w języku polskim, jakiego się nauczyłem, brzmiało: "Czy jest miejsce w lodówce". Magda, moja dziewczyna, poznała tę samą sekwencję po fińsku. Przyznaję, że nauczyliśmy się tego dla żartu. będąc pod wpływem alkoholu - uśmiecha się. Magda mówi, że chciała nauczyć się fińskiego, aby móc komunikować się z babcią i mamą Kallego, a zależało jej żeby nie były to infantylne rozmowy.
Bariera językowa...
Gdy do głosu dochodzą silne emocje, a zwłaszcza miłość i zauroczenie, między ludźmi zaczyna się toczyć gra, która gmatwa komunikację. Flirtując, formułujemy niejednoznaczne wypowiedzi (żeby wiedział, ale sobie nie pomyślał) i doszukujemy się drugiego dna w wywodach i gestach rozmówcy (opadło jej ramiączko od stanika? znaczy, że mnie pragnie!). Nawet gdy uda nam się przejść do spokojniejszego etapu bycia razem - potrzeba dużej sprawności komunikacyjnej, żeby się dotrzeć. Bo intensywne uczucia, oczekiwania i pragnienia nieraz brutalnie konfrontują się z codziennością. O ile to wszystko jest trudniejsze, jeśli partnerzy są obcokrajowcami?
- Różnice językowe same w sobie nie są problemem - tłumaczy Justyna Glińska, psycholog z poradni Centrumj-Ja - Gdy partner zaspakaja nasze potrzeby - jest czuły, kochający, uśmiechnięty - słowa nie są rzeczywiście potrzebne. Gorzej, gdy pojawiają się jakieś trudności czy napięcie w związku: kłopoty z dziećmi, w pracy, gdy zaczynają nami targać negatywne emocje: złość, smutek, zazdrość - wówczas ograniczenie językowe może być dodatkowym utrudnieniem, czy źródłem nieporozumień.
- Myślę, że na początku była między nami mała bariera językowa, ale taka "tyci- tyci" - mówi Ela o swoim związku z Amerykaninem. - Poznawaliśmy się bardzo spontanicznie, taki międzynarodowy kod podrywania. A te bariery powstawały głównie przez moje mylne, dosłowne przekładanie myśli z polskiego na English. Teraz już myślę po angielsku - cieszy się Ela i dodaje: - Jeśli chodzi o wyrażanie uczuć, to owszem, jest mi łatwiej po polsku o nich mówić, ale tylko wtedy, gdy chcę powiedzieć to jakoś piękniej, a więc użyć bardziej skomplikowanej składni.
- Kiedy byłam z Anglikiem, który do tego pochodził z Jamajki, barierę odczuwałam na poziomie poczucia humoru - zwierza się Magda. - Nie zawsze mogliśmy zrozumieć swoje żarty albo ja miałam problemy ze zrozumieniem angielskojęzycznych filmów, które razem oglądaliśmy. Po prostu nie znałam kodu umożliwiającego wychwycenie dowcipu.
Ola jednak zauważa: - Wiesz, swoim tomikiem poezji w takim związku się nie podzielisz... Na przykład ja dużo serca i wysiłku wkładam w moją pracę na uniwersytecie. Zajmuję się wąską specjalnością i jeśli chcę o niej komuś opowiedzieć, muszę posłużyć się skomplikowaną terminologią. Właściwie to i Polaka jest mi trudno wdrożyć w tematykę mojej pracy, ale mojego męża, po angielsku, to już w ogóle! Szczerze mówiąc, nie umiem się z tym do końca pogodzić, bywa to frustrujące i nas rozdziela - konstatuje ze smutkiem.
Kalle wskazuje na inny problem związany z barierą językową - poczucie wyalienowania w obcym kraju. Według niego dopóki nie pozna się biegle lokalnej mowy, zawsze w towarzystwie będzie się outsiderem. Kalle przywołuje jednak anegdotę: - Kiedyś odwiedziła nas mama Magdy, która nie mówi po angielsku. Kiedy moja dziewczyna poszła do pracy, zostaliśmy sami. Mama przyszła do mnie rano i zrozumiałem, że pyta mnie, gdzie jest kawa. Poszedłem więc do kuchni, wyjąłem pudełko z szafki, położyłem na blacie i wróciłem do pokoju. Ona tylko dziwnie na mnie spojrzała. Później się dowiedziałem, że ona poprosiła, żebym zrobiłjej kawę.
Właśnie życie codzienne sprawia różnojęzycznym parom najwięcej kłopotów. - Trzeba skręcić stołek - podaje przykład Ola. - A ja nie zawsze pamiętam, jak jest śrubokręt po angielsku, czy tym bardziej po japońsku. Są słowa, których nie używa się często. Albo wytłumacz mu, co jest napisane w akcie notarialnym, czy, co to jest stopa procentowa.
Grzegorz Wojas, psychoterapeuta, uważa, że większą przeszkodą niż bariera językowa są różnice kulturowe: - Uczucia są uczuciami bez względu na język, którym się posługujemy - wyjaśnia. Zgadza się z tym Magda: - Mój międzynarodowy związek rozpadł się, bo nie rozumieliśmy się jako ludzie, a nie jako użytkownicy języka. Bariera językowa nie istnieje, jeśli jest porozumienie między partnerami. Wówczas język jest sprawą drugorzędną - stwierdza.
...czy porozumienie bez granic?
Według badań antropologa Alberta Mehrabiana w procesie komunikacji interpersonalnej jedynie 7% informacji przekazuje się za pomocą słów, 38% brzmieniem głosu i aż 55% poprzez zachowania niewerbalne. Do podobnych wniosków doszedł inny uczony - Ray Birdwhistell. Ustalił, że słowa stanowią 35% rozmowy twarzą w twarz, pozostała część zaś przebiega na poziomie niewerbalnym. A więc może moi rozmówcy mają rację, że język to nie aż tak wielka bariera? Tym bardziej że można wspomóc się nie tylko sygnalizacją pozawerbalną, ale także słownikiem.
- Jestem przyzwyczajona do bardzo szczerych, intymnych rozmów i mam wrażenie, że z Polakami trudno o coś takiego - tłumaczy Magda, która na swoim koncie dwa poważne związki międzynarodowe: z Anglikiem i Finem. - Angielski jest mniej skomplikowany i łatwiej mówić o uczuciach po angielsku. A może łatwiej się po prostu otworzyć w obcym języku, bo tak mocno się z nim nie utożsamiamy, jesteśmy obok niego? Sama nie wiem... - zastanawia się.
Ela mieszka w Krakowie. Od kilku lat związana jest z Amerykaninem. Mają córeczkę Zosię. - Co oprócz języka nas różni? Albert jest wytworem amerykańskiego konsumpcjonizmu, natomiast ja, nie dość, że młodsza od niego (dzieli nas 11 lat), to jeszcze wychowana w zupełnie innych, obcych mu wiejskich klimatach. Dla niego jestem jak kinderniespodzianka - żartuje Ela.
Miłosny kurs języka obcego, czyli "czy jest miejsce w lodówce?"
Polacy uczą się języków obcych głównie po to, aby zdobyć ciekawszą i lepiej płatną pracę. Badania przeprowadzone wśród studentów ESKK pokazują, że co piąty Polak chce poznać język, by lepiej zrozumieć kulturę danego kraju. Nieco mniej uczy się go w celach turystycznych.
Motywacją do nauki języka obcego, a także szansą na bezpłatne konwersacje z native speakerem, może być także miłość. Bo kiedy tubylec i "tambylec" się poznają i zakochają, mają dwa wyjścia, aby się porozumieć: nauczyć się języka ojczystego swojego partnera lub rozmawiać w trzecim, neutralnym języku.
- Dzięki związkowi z Albertem nabrałam pewności siebie w posługiwaniu się angielskim - opowiada Ela - Przyznaję, że na początku, pisząc SMSy, sprawdzałam je bardzo pilnie ze słownikiem. Chyba żeby się nie wygłupić i nie wyjść na nieuka - śmieje się Ela. Jednak partner cudzoziemiec to nie zawsze gwarancja podciągnięcia się w języku. Zwłaszcza gdy para posługuje się językiem obcym dla obojga. - Mam certyfikat językowy potwierdzający znajomość angielskiego na poziomie biegłym. Mąż zna angielski gorzej. Podczas tych wspólnych lat życia razem, Miki jednak bardzo się rozwinął w tym języku. Gorzej ze mną - cofnęłam się i dopasowałam do jego poziomu. Żeby dziś mówić na wysokim poziomie, muszę się mooocno wysilić - wzdycha Ola.
Moi rozmówcy zgodnie twierdzą, że jeśli mogą komunikować się w trzecim języku (zwykle angielskim), to nauka języka partnera nie jest konieczna. Jeśli już podejmują się tego trudu, to, aby móc porozumieć się z jego/jej rodziną i najbliższymi, lub przez wzgląd na miejsce zamieszkania (konieczność poznania języka lokalnego).
Kalle jest Finem, byłym chłopakiem Magdy. Mieszkał w przez jakiś czas w naszym kraju. Zabrał się wówczas za naukę języka polskiego. Sporo rozumiał, choć nie czuł się pewnie w mowie. - Pierwsze zdanie w języku polskim, jakiego się nauczyłem, brzmiało: "Czy jest miejsce w lodówce". Magda, moja dziewczyna, poznała tę samą sekwencję po fińsku. Przyznaję, że nauczyliśmy się tego dla żartu. będąc pod wpływem alkoholu - uśmiecha się. Magda mówi, że chciała nauczyć się fińskiego, aby móc komunikować się z babcią i mamą Kallego, a zależało jej żeby nie były to infantylne rozmowy.
Bariera językowa...
Gdy do głosu dochodzą silne emocje, a zwłaszcza miłość i zauroczenie, między ludźmi zaczyna się toczyć gra, która gmatwa komunikację. Flirtując, formułujemy niejednoznaczne wypowiedzi (żeby wiedział, ale sobie nie pomyślał) i doszukujemy się drugiego dna w wywodach i gestach rozmówcy (opadło jej ramiączko od stanika? znaczy, że mnie pragnie!). Nawet gdy uda nam się przejść do spokojniejszego etapu bycia razem - potrzeba dużej sprawności komunikacyjnej, żeby się dotrzeć. Bo intensywne uczucia, oczekiwania i pragnienia nieraz brutalnie konfrontują się z codziennością. O ile to wszystko jest trudniejsze, jeśli partnerzy są obcokrajowcami?
- Różnice językowe same w sobie nie są problemem - tłumaczy Justyna Glińska, psycholog z poradni Centrumj-Ja - Gdy partner zaspakaja nasze potrzeby - jest czuły, kochający, uśmiechnięty - słowa nie są rzeczywiście potrzebne. Gorzej, gdy pojawiają się jakieś trudności czy napięcie w związku: kłopoty z dziećmi, w pracy, gdy zaczynają nami targać negatywne emocje: złość, smutek, zazdrość - wówczas ograniczenie językowe może być dodatkowym utrudnieniem, czy źródłem nieporozumień.
- Myślę, że na początku była między nami mała bariera językowa, ale taka "tyci- tyci" - mówi Ela o swoim związku z Amerykaninem. - Poznawaliśmy się bardzo spontanicznie, taki międzynarodowy kod podrywania. A te bariery powstawały głównie przez moje mylne, dosłowne przekładanie myśli z polskiego na English. Teraz już myślę po angielsku - cieszy się Ela i dodaje: - Jeśli chodzi o wyrażanie uczuć, to owszem, jest mi łatwiej po polsku o nich mówić, ale tylko wtedy, gdy chcę powiedzieć to jakoś piękniej, a więc użyć bardziej skomplikowanej składni.
- Kiedy byłam z Anglikiem, który do tego pochodził z Jamajki, barierę odczuwałam na poziomie poczucia humoru - zwierza się Magda. - Nie zawsze mogliśmy zrozumieć swoje żarty albo ja miałam problemy ze zrozumieniem angielskojęzycznych filmów, które razem oglądaliśmy. Po prostu nie znałam kodu umożliwiającego wychwycenie dowcipu.
Ola jednak zauważa: - Wiesz, swoim tomikiem poezji w takim związku się nie podzielisz... Na przykład ja dużo serca i wysiłku wkładam w moją pracę na uniwersytecie. Zajmuję się wąską specjalnością i jeśli chcę o niej komuś opowiedzieć, muszę posłużyć się skomplikowaną terminologią. Właściwie to i Polaka jest mi trudno wdrożyć w tematykę mojej pracy, ale mojego męża, po angielsku, to już w ogóle! Szczerze mówiąc, nie umiem się z tym do końca pogodzić, bywa to frustrujące i nas rozdziela - konstatuje ze smutkiem.
Kalle wskazuje na inny problem związany z barierą językową - poczucie wyalienowania w obcym kraju. Według niego dopóki nie pozna się biegle lokalnej mowy, zawsze w towarzystwie będzie się outsiderem. Kalle przywołuje jednak anegdotę: - Kiedyś odwiedziła nas mama Magdy, która nie mówi po angielsku. Kiedy moja dziewczyna poszła do pracy, zostaliśmy sami. Mama przyszła do mnie rano i zrozumiałem, że pyta mnie, gdzie jest kawa. Poszedłem więc do kuchni, wyjąłem pudełko z szafki, położyłem na blacie i wróciłem do pokoju. Ona tylko dziwnie na mnie spojrzała. Później się dowiedziałem, że ona poprosiła, żebym zrobiłjej kawę.
Właśnie życie codzienne sprawia różnojęzycznym parom najwięcej kłopotów. - Trzeba skręcić stołek - podaje przykład Ola. - A ja nie zawsze pamiętam, jak jest śrubokręt po angielsku, czy tym bardziej po japońsku. Są słowa, których nie używa się często. Albo wytłumacz mu, co jest napisane w akcie notarialnym, czy, co to jest stopa procentowa.
Grzegorz Wojas, psychoterapeuta, uważa, że większą przeszkodą niż bariera językowa są różnice kulturowe: - Uczucia są uczuciami bez względu na język, którym się posługujemy - wyjaśnia. Zgadza się z tym Magda: - Mój międzynarodowy związek rozpadł się, bo nie rozumieliśmy się jako ludzie, a nie jako użytkownicy języka. Bariera językowa nie istnieje, jeśli jest porozumienie między partnerami. Wówczas język jest sprawą drugorzędną - stwierdza.
...czy porozumienie bez granic?
Według badań antropologa Alberta Mehrabiana w procesie komunikacji interpersonalnej jedynie 7% informacji przekazuje się za pomocą słów, 38% brzmieniem głosu i aż 55% poprzez zachowania niewerbalne. Do podobnych wniosków doszedł inny uczony - Ray Birdwhistell. Ustalił, że słowa stanowią 35% rozmowy twarzą w twarz, pozostała część zaś przebiega na poziomie niewerbalnym. A więc może moi rozmówcy mają rację, że język to nie aż tak wielka bariera? Tym bardziej że można wspomóc się nie tylko sygnalizacją pozawerbalną, ale także słownikiem.
1
2
następne »


